top of page

D O M. epizod 2.

  • 5 maj 2025
  • 2 minut(y) czytania



Magdalenki z waniliowym sosem i rabarbarem, kruche ciastka z konfiturą, galaretki owocowe z bitą śmietaną, pieczone jabłka pod maślaną kruszonką, aromatyczne nalewki z czarnego bzu, kompot i wyszukane kanapki na świeżym żytnim chlebie na zakwasie i te najprostsze, okraszone nowalijkami – ogórki, pomidorki, rzodkiewki, zielona sałata, trochę pietruszki, koperku czy szczypiorku – do których nie żałowano masła, puszystego białego twarożku, no i serca. Rozpływające się w ustach pierożki. Młodziutkie ziemniaczki namaszczone masłem. Szczypta soli, szczypta pieprzu, garść orzechów, dużo uśmiechu. W naturze i z bliskimi ludźmi wszystko lepiej smakuje. Ale podanie też się liczy. Nie ma to tamto. W pamięci pozostają detale. Smak pomidora z solą i haft na obrusie.


Dlatego na polanie, w miejscu przyjemnym – jak z bajki – rozkładamy stolik z pleksi, płócienne krzesła na chromowanym stelażu i wyciągamy obrusiki. Proste bieżniki z jasnej kraciastej bawełny obszyte falbanką niczym płatki kwiatów. Do tego kremowe serwetki – jak wiosenne stokrotki. Przypominają te kreślone dziecięcą ręką. Kwiaty, których rysowanie przynosiło tyle radości. Są i takie z „gęsią skórką” i suto marszczoną falbanką. Okraszone kokardami i bawełnianymi kwiatami rozkwitającymi między talerzami na wiosennym stole. Eleganckie i frywolne. Przyjemne w dotyku. Współgrające z soczystą zielenią.




Dopiero przy tak nakrytym stole można rozpocząć biesiadowanie. Zaczyna się wyjmowanie misek i miseczek, talerzyków, serwowanie sezonowych przysmaków. Gwar rozmów. Dzwonienie sztućców. Rodzina. Przyjaciele. Podawanie sobie do ust co smaczniejszych kęsów. Z rąk do rąk przekazywanie pełnych talerzy i odbieranie pustych. Biały haftowany subtelnie obrus powiewa na wietrze. Odświętnie. W końcu wspólne chwile warto świętować. Celebrować. Zawsze jest dobry czas na prywatne święto. A wiosną i latem żal nie skorzystać z pogody. Nie wystawić buzi do słońca. Wypada sobie pozwolić, by włosy nabrały słonecznych refleksów a na nosie pojawiły się dziecięce piegi. Później z przyjemnością można zabrać opaleniznę, jak i bieliznę stołową wytrzepać z okruszków i zabrać ze sobą do domu wspomnienia pięknego karmiącego dnia.



Oto kolejny rozdział domowych historii, które opowiada Natalia Siebuła. Zrodzony z nieustannej potrzeby robienia czegoś rękoma. Z miłości do ładnie zastawionego stołu i jedzenia powstały letnie wzory obrusów. Tym razem większość z bawełnianej surówki przybierającej kształty rysunkowych kwiatków – tworzonych u dziadków na działce, niedoskonałe, trochę z natury, trochę z wyobraźni. Fundujące błogi powrót do dzieciństwa. Gdzieś na skraju lasu, między polem a stawikiem, gdzie można przecież jeść śniadania, obiady i desery. Często z… niezapowiedzianym towarzystwem. Na przykład rodziny ciekawskich łabędzi lub kaczek.





 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
regulamin sklepu

formularz zamówień indywidualnych

bottom of page